2007-09-30 11:48:10 | autor: mkarwan
ŁA: - Panie profesorze, UPR określa się w nazwie jako partia
konserwatywno-liberalna.
Czy nie bliżej wam jest programowo do PO niż do LPR?
MW: Nie wierzę w konserwatywno-liberalny charakter PO.
To jest partia, która po prostu chce się dorwać do władzy i nie zależy jej
tak naprawdę na zasadach konserwatywnych, ani nawet na wolności
gospodarczej. Bardzo sprzyja UE, strukturze biurokratycznej odchylonej dziś
na lewo.
Flirtuje z LiD-em.
Podczas pertraktacji z PiS-em w sprawie wspólnego rządu, PO żądała głównie
resortów siłowych, jakby gospodarka interesowała ją jednak mniej.
ŁA: - Pytam o to, bo LPR w poprzedniej kadencji firmował swoim udziałem w
koalicji rząd daleki od ideałów wolnorynkowych.
Czy LPR się nawrócił na wolny rynek, czy wcześniej działał koniunkturalnie?
MW: Aby w parlamencie móc coś osiągnąć, trzeba się sprzymierzać.
Dopóki nie ma się większości wystarczającej do samodzielnego rządzenia, jest
to po prostu nieuniknione.
Nie mam za złe LPR-owi tego sojuszu.
W końcu bliżej ma do PiS niż do PO.
Jeżeli chodzi o poglądy gospodarcze, to należy pamiętać, że LPR opiera się
na tradycji endeckiej, która była gospodarczo rozsądna. Giertych kiedyś
zresztą startował do sejmu z listy UPR-u.
Typowy elektorat LPR-u, czyli narodowi katolicy, ma jednak słabą wiedzę
ekonomiczną i boi się kapitalizmu, który kojarzy z liberalizmem.
LPR chyba więc stoi w rozkroku między tym, co uważa za słuszne, a swoimi
wyborcami.
Podkreślam jednak, że w naszej wspólnej deklaracji programowej mowa jest o
wolnej gospodarce na wzór angielski czy amerykański.
Zgadzamy się też co do zasad konserwatywnych, znaczenia moralności, religii,
patriotyzmu i oczywiście rodziny dla życia społecznego.
więcej w
http://lukaszadamski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=154&Itemid=9
|